Kolejny szalony weekend, wczoraj poszłam na 18 do kuzynki, wcześniej przyszedł Sebastian i poprawiliśmy moja wizytówkę. I dzisiaj cały dzień w Sędziejowicach na zawodach strażackich – widziałam się z Rafałem
W sobotę po 15 przyszedł do mnie Sebastian, ale nie udało się pogadać, za to poprawiliśmy moją wizytówkę, a zaszalałam i zrobiliśmy dwustronną – mi się duużo bardziej podoba niż ta moja
. W między czasie kuzynka szykowała starszą na imprezę, jak Sebastian poszedł to mnie wyczesała, wymalowała i ogólnie mówiąc wyszykowała
.
Na 18 było nawet całkiem fajnie… w sumie na początku średnio mogłam sie wkręcić, ale po krótkim [no może troszkę dłuższym] telefonie do Rafała jakoś humor mi sie poprawił, pytanie czy to zasługa Rafała czy procentów jakie w między czasie sobie dostarczałam. Pewnie prawda leży po środku – obie rzeczy miały wpływ. Tym bardziej że pojawiła się nadzieja zobaczenia się “jutro” z Rafałem.
Do domu wróciłam po 4:30 – zostałam do końca imprezy, rodzice wcześniej poszli [na szczęście], sprawdziłam sobie autobusy do Sędziejowic – żaden nie jechał
– za to 2 jechały do Pruszkowa – o 10:45 i po 12, wyszykowałam się na ten po 12 – wcześniej nie byłam w stanie wstać
.
Wyszłam przed 12, pojechałam do końca jak jechał autobus… czyli zgodnie z rozkładem w Pruszkowie pod strażą pożarną. Akurat chłopaki wyjeżdali na zawody to sie z nimi zabrałam – jeden ze strażaków jechał swoim autem to z nim pojechałam
. Tak więc podróż miałam bez przebojów i błądzenia
.
Pokręciłam się troszkę i… udało się spotkać Rafała, nawet się przywitał i zamienił kilka zdań. Pierwsza konkurencja – sztafeta 7×50 [czy jakoś tak] trafiła mu się najtrudniejsza przeszkoda – przeskok przez chyba 2m ściankę – w sumie zobaczyłam Go dopiero jak już ją przeskakiwał. W drugiej konkurencji mało go było widać i bardziej była to praca zespołowa, ale też wypadli nieźle – ostatecznie uplasowali się na 5 miejscu [czyli dokładnie po środku, 4 zespoły były od nich lepsze i 4 ekipy gorsze [startowało 9 drużyn] – gratulacje
.
Udało mi się też zabrać z nimi do Grabi, opijali ucztę – Rafał nie pił, ja po wczorajszej imprezie też wolałam nie brać kieliszka do ust – chociaż i tak mi nalali jednego, na szczęście Rafał machnął rękawem i wylał
… później na chwilę poszłam do Rafała na podwórko, zadzwoniłam po starszego wiec nie było sensu wchodzić gdzieś dalej, tym bardziej że byłam cała mokra – zmokłam. Więc tylko bym niepotrzebnie nabrudziła.