Wczoraj byłam na “imprezce” u Marty a dziś coś mnie bierze [chociaż wie, że i tak nie dopadnie to jednak próbuje - tylko niepodjęta próba daje 100% szans niepowodzenia]. Ale mimo wszystko nadgoniłam sobie zaległości [w sumie to innej opcji nie widziałam]
Jak nigdy sama z siebie wstałam po 8 [co mnie zdziwiło bo padłam -po 2, więc myślałam że przed 11 to nawet oczu nie otworze] i od razu wzięłam się za robotę – shoock. Zrobiłam Angielski, po odpisywałam na maile, uzupełniłam profil na GL [jeszcze nie wszystko co chce napisać napisałam, ale już jest coś więcej
]
Cały dzień dokuczają mi plecy i głowa… przez to nie poszłam na próbę. Nie udało się też spotkać z Sebastianem, jestem ciekawa kiedy Rafał nawiedzi Zd Wole, bo z nim też chciałabym pogadać [tym bardziej że jest o czym
-- Warszawa, dokładniej o szkoleniu
]
W sumie na początku było mi troszkę szkoda, że Rafał nie mógł jechać – ale teraz nawet cieszę się że byłam sama, pozwoliło mi to zachowywać się swobodniej [ponoć nic nie dzieje się bez przyczyny] – poza Michałem nikt mnie wcześniej nie znał, a nawet Michał poznał mnie niemalże chwilę przed szkoleniem
. 2 tyg wcześniej na MjM
.
I miałam zapewnione:
- nocleg w najpewniejszym miejscu – u współorganizatora,
- transport – dzięki temu nie musiałam błądzić autobusami
- dobrą zabawę – to nie wymaga komentarza
- ciekawe rozmowy z coachami i innymi równie ciekawymi ludźmi
I coś jeszcze zauważyłam – poza uczuciem swoistego roztargnienia, to robota idzie mi jakoś łatwo, szybko i przyjemnie – mimo że nie mogę się skupić na jednej rzeczy – niemalże cały czas myślę o tym co wydarzyło się w weekend – szczególnie niedziela wywarła na mnie duży wpływ [nawet wiem dlaczego - tylko zastanawiam sie czy ta osoba też zdaje sobie sprawę z tego jak napsociła]. Staram sie zrozumieć dlaczego ma tak silny wpływ, nawet zaczęłam inaczej patrzeć na rzeczy o których myślałam, że inaczej spojrzeć nie da rady
[niespodzianka]. W sumie jednym zdaniem przekonał mnie, że nie jestem jeszcze na straconej pozycji. I… nawet Warszawa mi sie spodobała
.
Jutro środa – żebym nie zapomniała, że mam spotkać się z Paulinką. Musze jeszcze wprowadzić poprawki do strony e-brokers i wyrzucić gdzieś na serwer żeby nie musieć tachać laptopa – plecy tego nie przeżyją
A czwartek do Łodzi. Trzeba się przejechać i pokazać szefowi na dywaniku
. Przypomnieć że sie pracuje, pokazać co się zrobiło itp.