Nie raz słyszałam, że jedna z pozoru głupia decyzja potrafi odmienić życie, słyszałam też, że nic nie dzieje się przez przypadek – wszystko jest gdzieś przemyślane, ułożone i nie jsteśmy w stanie tego zepsuć.

Nigdy w to do końca nie wierzyłam, ale te wakacje to naprawdę ciąg przypadków i wypadków, które zmieniają mnie, moje życie i stawiają wszystko na głowie. Oczywiście wszystko wychodzi na dobre i generalnie jestem bardzo zadowolona z tych wakacji.

I tak nie ważne jakie by były bym się cieszyła – pierwsze wakacje od 5 lat spędzone w domu a nie w szpitalu, z dala od bliskich, przyjaciół, znajomych. A tych mi ostatnio przybyło, ale o tym za chwilę :D .

Generalnie wszystko zaczęło się w maju – chociaż nie zdawałam sobie jeszcze z tego sprawy, pracowałam wtedy na zlecenie DHT-IT, tzn. wzięłam miesiąc wolnego na napisanie pracy licencjackiej.

Złote Myśli [Netina Sp.z.o.o.] organizowała Sympozjum Uczestników Programów Partnerskich [SUPP]. Generalnie o tym jeszcze przeczytałam będąc w pracy – sprawdzałam pocztę i się trafiło, zarejestrowałam się, opłaciłam i sie tam pojawiłam.

Chciałam poznać Martę i Mateusza, bo wcześniej im wrzucałam kurs j. angielskiego na stronę i bardzo miło mi się z nimi współpracowało. Ich oczywiście poznałam, nawet poszliśmy na pizze w przerwie obiadowej.

Przez przypadek poznałam też Kamila Cebulskiego i kilku innych ludzi, a już zupełnie przez przypadek usłyszałam że koleś mówi że pociąg do domu ma o 19 i później po 22 [nawet nie wiem skąd mi się to skojarzyło z kierunkiem Łodzi] zaczęłam pytać w jakim kierunku jedzie, co robi itp… w tej chwili jest moim pracodawcą – praca jak marzenie :D [tzn. warunki pracy]

Zupełnym fartem okazało się że Kamil jest na mojej liście mailingowej na NetBiznes.com – nawet nie wiem dokładnie jak wypatrzyłam jego maila, ale był jednym z pierwszych subskrybentów – więc stały czytelnik, chłopak akurat organizował MJM i zaproponował patronat medialny nad tym projektem – oczywiście sie zgodziłam.

Sama na MJM pokazałam się najpierw w Łodzi – z nieśmiałymi myślami żeby się pojawić jeszcze we Wrocławiu, spodobało mi się w Łodzi, ale czułam mały niedosyt, pojechałam więc do Wrocławia, gdzie poznałam Michała Durę – dlaczego zwracam na to uwagę zobaczysz później. Oczywiście poznałam tez masę innych ludzi, nie mniej ciekawych. I z Wrocławia trafił sie transport z Kamilem, jego żoną i Irkiem do Poznania to też się zabrałam – nocleg w 3* hotelu – super :D .

Z Poznania miałam z nimi wracać do domu – i tak wracali przez Łódź to było prawie po drodze :P , ale mieli dość ciasno, okazało sie że Michał Dura miał wolne miejsce to podróż powrotną spędziłam z Michałem, Łukaszem Milewskim i jego partnerką [chyba Basią]. Troszkę się pogadało, odwieźli mnie pod sam blok – proponowałam kawę, ale nie chcieli skorzystać :( .

Dowiedziałam się że Michał jest coachem i że to ktoś od rozwoju osobistego… interesujące :D , napisałam do niego zapytanie kto to taki, czym się zajmuje i co dokładnie robi… wysłałam spodziewając się odpowiedzi typu “jest to … a tak dokładniej to na Google poszukaj”. Nic z tego – odpisał, że właśnie organizują szkolenie pt. “Pokochaj siebie” i “Exclisive” na którym będzie coaching indywidualny i że zaprasza mnie na to szkolenie i żebym sobie zobaczyła jak to jest :P .

Oczywiście zaproszenie przyjęłam – a jak już dowiedziałam się że nawet nocleg mam z głowy – Michał mnie przenocuje – to już zupełnie nie miałam się o co martwić. Na szkoleniu poznałam Michała Jankowiaka – Kozaqa, który najpierw mnie przestraszył, a później okazało się że naprawdę i następnego dnia Króla Artura.

Można zaryzykować stwierdzenie że decyzja “Jadę na SUPP” zaczęła tą lawinę przypadków i to że poznałam tylu ciekawych ludzi, którzy wzbudzają we mnie tyle pozytywnych emocji. Dzięki SUPP mam pracę o jakiej nie jedna osoba marzy – pod względem warunków i komfortu pracy. A pojechałam tylko poznać Martę i Mateusza – i gdyby nie wcześniejsza współpraca zupełnie nie chciałoby mi sie jechać.

W zasadzie w te wakacje byłam tylko 1 weekend w domu – ale to miałam 18 kuzynki na której wypadało się pojawić – generalnie po tej imprezie mam mieszane uczucia, chociaż w niedziele już mnie w Zduńskiej nie było – byłam na zawodach strażackich w sąsiedniej wsi – na których było fajnie.

Teraz znowu wybieram sie do Warszawy – ostatnio coś mam do niej bardziej po drodze niż do Łodzi :P . Tylko paczka nie zdąży dojść, a miałam fajny pomysł na prezent dla Kozaqa. No cóż – zapowiem prezencik – Arturowi się spodobał pomysł, więc myślę że Kozaqowi też przypadnie do gustu :D .


ella6 @ 9 Jan 2009 - 15:01 #

Brzmi optymistycznie i budzi nadzieję, że wszystko jest możliwe (to nieoczekiwane i dobre – też)

POZDROWIENIA

Odpowiedz

Preview:

Nick: 
Email: 
WWW: 
Treśą: