W poniedziałek wróciłam do domu po 13, na 15 byłam umówiona z koleżanką – i tylko dlatego przyjechałam do domu. Dawno nie widziałam się z Kasią, pokazała zdjęcia z wycieczki, pogadałyśmy i… wpadł niezapowiedziany gość – Rafał sobie przypomniał drogę do mnie… Wpadł na chwilę, a wyszedł po 3 [jak to on potrafi
, w tym czasie zdążyłam się z nim nagadać, wyspać i znowu nagadać]… miałam robić angielski – poprawki, po 3 nie miałam już siły nic robić, tym bardziej że rano [na 10:23] musiałam się naszykować na pociąg do Warszawy a przydałoby się troszkę przespać – oczy same się o to upominały.
Czytaj dalej »