Święta Święta i po sylwestrze :P

Święta spędzone w gronie najbliższych… sylwestra spędzone w gronie znajomych…

A w sylwestra się działo :-D … Jeszcze byłby fajniej gdybym więcej pamiętała z tych transów, szkoleń i imprez :-)

Wyjechaliśmy koło 13 z domu i przed 15 byliśmy w Ślesinie, w zasadzie w tym samymczasie przyjechał ktoś z Warszawy, na miejscu był już Piotreki Monika – z tych ludzi których znałam. Później przyjechał Kamil, Kornelia, Michał i jeszcze ktoś, zaczęło przybywać ludzi. O 19:30 była kolacja to wcześniej z Kornelią i Michałem poszliśmy na saunę.. było ciepło, tak się rozgrzali że poszli się przekąpać w pobliskim jeziorku [brrr] i o 21 lekka impreza przywitalna, która skończyła się koło 2 :-) – ten dzień pamiętam nawet cały…

Wstałam sama z siebie po 6 – szok… wyszykowałam się i o 9 poszłam na śniadanie i o 10 szkolenie… Pierwszy prowadził Michał później Artur – Kozaqowi się lekko przysnęło i do obiadu go nie było. Na pierwszym transie położyłam się na podłodze i lekko zmarzłam, obudziłam się i trzęsłam się jak galareta, sweter odpadł mi pierwszego wieczorka, a zapomniałam z domu wziąć drugi, owinęłam się w koc… kilka osób poszło w moje ślady… na ostatnim transie już chyba przeszło połowa sali zaopatrzyła się w kocyk i częśc z nich w poduchę :-D … Bardzo chciałam zapamiętać ten transik… filmik mi sie urywa jak słyszę dzwięk misy tybetańskiej koło ucha, otwieram oczy i widze uśmiechniętą twarz Irka :-P . Artur gadał coś o scenie – to pamiętam dość wyraźnie, ale kiedy ta scena zamieniła się w statek to już odpłynełam jak miałam znaleźć na statku jakąś mape skarbów :-D .

Po szkoleniu poszłąm na saunę – fajnie – 6 osób w saunie w szczytowym momencie [było ciepło :P ]… Wieczorkiem kolacyjka i obejrzeliśmy Secret, ok, kto obejrzał w całości, to obejrzał w całości… ja generalnie z 1/4 fimu przespałam :-P . Później poszliśmy na górę i zaczełam z chłopakami grać w psychopatę :-) … Póxniejzeszlismy do sali konferencyjnej i tańczyliśmy przy transowej muzyczce, ktoś z boku grał sobie na micach tybetańskich i jeszcze był zapach jakiegos kadzidełka… uhhh rada na przyszłośc – lepiej nie mieszać napojów wyskokowych… szczególnie gdy wcześniej wypiło się dużo jednego rodzaju… generalnie już przy psychopacie poleciało kilka kolejek w dosć szybkim tempie.

Myslałam że to co znajduje się w 3 głowej butelce to jest to samo co było wcześniej i że w każdej główce jest to samo. okazało się inaczej, odrazu zaczęło działać…. ok… chcałam przepić sokiem przejść się na spacer i odetchnąć… ktoś podał mi drinka… po zejściu na dół generalnie filmik mi sie urwał, albo coś wkręcają, nie pamiętam tego jak mnie Janusz ratował – na przyszłośc niech to robi tak żebym to pamiętała, chociaż przez mgłę :-P . OK trafiłam do pokoju i poszłam spać. przbudzałam się kilka razy, ale nie chciało mi się patrzeć na zegarek bo jeszcze coś by mnie podkusiło żebym wstała [jak dnia poprzedniego, wolałam się wyspac na wieczorną imprezę - sylwestra :-P ] Zgodnie ze swoim założeniem wstałam przed 12 i po 12 pojawiłam się na szkoleniu :-)

Akurat na ćwiczenia – jakie emocje są dla nas najważniejsze i przed jakimi uciekamy… spisałam, przed 2gim ćwiczeniem poszłam na chwilę do sali i parę mi porwano… ok, pod laptopem kręciła się artur wykonał ze mną ćwiczenie – hmm całkiem ciekawe. Następne ćwiczenie wykonałam z Beatą i generalnie to coś mi nie przypasowało – absurd absurdem, tylko brakuje mi pozytywnego zakończenia, wrzucenie czegoś fajnego na koniec…

OK, do sauny jakoś nie miałam ochoty iść, po szkoleniu zaczęliśmy szykować się na bal… grała nawet orkiestra, mieliśmy największy stolik. Na pocztku była fajna akcja z przylepianiem sobie sztućcy do czoła… generalnie podobała mi się reakcja ludzi z zewnarz.. później się już przyzwyczaili to Piotrek przykleił sobie telefon komórkowy – nawet 2… mi się później też udało przykleić mój telefonik, a wcześniej zrobić krzyżyk z łyżeczki i widelca :-) zaczęła się impreza, do 23 siedziałam głównie na stołówce, później zaczęliśmy kleić nasze zyczenia noworoczne ja rakietki :-) o 24 było pięknie… bardzo kolorowo – zwłaszcza na molo jak połowa fajerwerek wybuchała zanim poleciała w górę i w ogóle, a zachowania chłopaków i ich bieganina była the best… za nic nie chciałabym tego stracić… najlepszy był Janusz – hehe był w takiej pozycji że jedyną drogą ucieczki miał przez wodę – nie musiał z tego korzystać [na szczęście] ale to było piękne.. pofajerwerkach wspólne życzenia i przytualnki hehe :-D i wspólne zdjęcie później stojąc w grupie zaczeliśmy się kiwać i śpiewać [chyba 100 lat i później szła dzieweczka do laseczka] lol :-D

Później powrót do stołówki i przeniesienie imprezy do 216… hehe impreza na dole zwineła sie o 5… na górze trwała do 7. koło 6 wstał Jurek i jeszcze raz najwytrwalśli poszli puszczać fajerwerki – ja już się nie odważyłam. Impreza w 100% udana… wstałam koło 12… na śniadanie – koło 14 wyjechały ostatnie osoby… rodzice przyjechali po mnie i Ewe koło 15 heh :-)

Wiem jedno.. tego sylwestra nie zapomnę – nauczyłam się więcej niż wcześniej na niejednym szkoleniu :-D

Zostaw komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Preview: