Kategoria: (Ciekawostki z życia, Rozwój osobisty) Autor: skromna85 Data 4 Feb 2008

2.02.08 byłam na szkoleniu “r-ewolucja w hipnozie” prowadzonym przez Michała Jankowiaka i Artura Króla :-)

O tym że się spóźnie 0.5-1h wiedział Michał – chciałam wejść jak najciszej – prawie nie zauważona – no cóż, Michał odrazu jak weszłam przywitał się “Sandra, wejdź, zostaw tobołki i rozbierz się… nie tylko kurtkę (rozpiełam się i siciągnęłam czapkę)… dokładnie czapke miałem na myśli” (śmiech)… ok, rozebrałam się, niezauważyłam stopnia i… wywaliłam się głośno walnęłam w jakiś barek [to już odbiło się echem], szybko pozbierałam się i usiadłam w ostatnim rzędzie – pierwsze wolne krzesełko jakie zobaczyłam z brzegu :-D

Później coniektórzy zaczeli się śmiać, że takiego wejścia to nikt nie miał [wejście smoka :-D ]. OK – przed przerwą obiadową były jeszzce 2 transiki – 1 poprowadził Michał [Artur i Irek wzmacniali] 2 poprowadził Artur [Michał i Irek wzmacniali].

Na obiad poszliśmy wszyscy razem. Hmmm Młody chyba się już przyzwyczaił, albo coś jeszcze, ale zaczyna odpowiadać dłuższymi zdaniami na moje pytania i zaczał patrzeć mi w oczy :-D

Po obiedzie Artur zaczął swoje prelekcje – pokazał techniki handshake interrupt. Całkiem fajnie :-) Później ćwiczylismy w grupach – Emilka mnie zaskoczyła głośnym okrzykiem że wreszcie pierwszy raz rozluźniła się po ćwiczeniu ze mną – lol :-D

Z ciekawszych rzeczy Michał pokazał jak wprowadzić w regresję i na koniec most kataleptyczny – i później w grupach każdy miał okazję zrobić uczestnikowi most i samemu być wprowadzony w most :-D

hmmm poczułam się mało pewnie jak Artur [który asekurował i pomagał uczestnikom] odszedł na bok, w momencie jak miałam być wprowadzana w most – hmmm dziwne uczucie… jakos nie czułam specjalneg wysiłku żeby wejść w stan, ale jak poczułam że krzesło spod głowy leci mi i za chwilę glebnę to znowu poczułam się mało pewnie, ale nawet nie mogłam się zgiąć, po chwili poczułam jak nogi lecą mi do góry [znowu pytanko: co się dzieje?] po chwili jak ktoś inny złapał mnie za ramiona zdałam sobie sprawę, że mogą mnie już ściągać – tylko nie czułam żeby ktokolwiek mnie trzymał na nogi :-D … na ziemi nie czułam żadnego zmęczenia ani tego że rzeczywiście byłam w powietrzu – trzymałam się swoim cieżarem/napięciem na 2 oparciach krzeseł :-)

Jak wprowadzałam to hmmm… to w zasadziebyłby klapa, gdyby nie Artur, który wydawał polecenia i asekurował kolesia :-D

Po moście była panel dyskusyjny, kolejne ćwiczenia, prace w grupach hehe. Pierwsze ćwiczenie robiłam z Beatką. Fajnie – orazu domyśliła się kto jest “pozytywną postacią” i dlaczgo chcę ją zneutralizować :-D . Przy okazji dowiedziałam się dlaczego pierwsze wystąpienie w październiku poszło mi tak a nie inaczej, dlaczego nie mogłam się zestresować przed [zestresowała się po :-P - zdaniem Ewy to jest "talent do odkładania"]i dlaczego na grupe zareagowałam tak a nie inaczej :-D … jak szukałam mojego idealnego stanu przy wystąpieniach publicznych były prawie takie jak podczas tamtego pamiętnego wystąpienia :-D . Zastanawiam się kiedy mogę zrobić jakiś panel odnośnie przekonań :-)

Po szkoleniu – ostatki – pojechałam z Renatą i Emilką i 2 chłopakami do klubu.Zmyliśmy się dośćszybko – chłopaki mysieli wracać do domu. Nocowałam u Renaty – po 1:00 nie chciałam się kręcić u Piotra. Pogadałyśmy jeszcze, wypiłyśmy już w domu wino i było super :-D

W niedzielę na 16 miałam pojawić się na przywitaniu nowego roku księżycowego, organizowanego w Herba tea – no cóż – znowu się spóźniłam – zabłądziłam :-D . Rafałowi coraz fajniej wychodzi prowadzenie i transe :-)

Odpowiedz

Preview:

Nick: 
Email: 
WWW: 
Treśą: