I dostałam pracę na Harvardzie
.
Dyrektor generalny okazał się być młodym człowiekiem i przywitał mnie zdaniem “w zasadzie to spotkanie można zaliczyć do powitalnych”
.
I pracuje od wtorku, fajnie zostałam przyjęta, od razu było widać, że ludzie tam mają poczucie humoru etc. W piątek była impreza integracyjna : D . Fajnie było – ostatni ludzie wyszli po 2
.
Bardzo mi się tam podoba. W sumie jak dostałam zaproszenie na imprezę integracyjną – firmową – pomyślałam że będzie to krótko i mało ciekawie – okazało się bardzo ciekawie i… wszyscy tańczyli
[nawet faceci
] i impreza trwała do 2. [no cóż - nie zdążyłam na ostatni pociąg do Łodzi o 21:20
] z klubu wyszłam przed 4. A pociąg miałam po 6. To nie opłacało mi się nigdzie już wracać – poszłam na dworzec i przeczekałam 2 godziny
.
W domu byłam po 12.