Sam CreativeNetworking w Łodzi był fajny – następny będzue już 2.06.2008 – i będę na nim – chociażby w gipsie
.
Impreza skoczyła się koło 21:40, stwierdziłam że zdąże na pociąg dodomu i będę godzinę wcześniej, OK.
Najpierw stanęłam sobie tam gdzie 12 nie jeździ [mimo, że tak ma w planach] dowiedziałam się jak jechać żeby trafić na 12… ok, 22:30 zdążyłam na tramwaj, wysiadłam, mówiąc szczerze jak spojrzałam na nierówne schody odechciało mi się dostawać na dworzec, godzina była 22:45 – ok, to 10 minut na dostanie się na dworzec [spokojnie wystarczy] pomyślałam jak to ta Łódź nie jest przystosowana dla niepełnosprawnych i że na tych schodach to wywalić się idzie.
Długo nie musiałam czekać, schodzac z kładki – w połowie drogi noga mi się podwinęła, usłyszałam tylko trzask, ból i krzyk – w sumie bardziej wywołany przerażeniem.
Ktoś podleciał, spytał co się stało i się ulotnił. Telefon do rodziny, że nie zdąże na pociąg i albo złamałam [trzask] albo zwichnęłam sobie nogę [ból]… Tel na pogotowie, całość trwała może z minute – max dwie. W tym czasie ochłonełam i stwierdziłam, że może by tak usiąść i zobaczyć straty.
Kostka była z 3-4x większa niż normalnie. Pozbyłam się buta, skarpetki i usiadłam na schodach z nogą w górze
Minęła mnie jedna osoba – strasznie dużo tego życia w Łodzi
.
Karetka nie mogła mnie znaleźć, ktoś tam do mnie zadzwonił, żeby mnie zlokalizować, dołem szła starsza kobieta – poprosiłam ją żeby zawołała karetke – ja karetkę widziłam ona mnie nie.
Do szpitala – mam chyba jakaś alergie na szpitale, lub przynajmniej fobie [zapomniałam nagle prawie wszystkiego - gdzie mam portfel, co to jest dowód osobisty i zrobiło mi się strasznie zimno.]
Zdjęcia, oględziny – od jednego lekarza usłyszałam że to złamanie od drugiego że to rozległe zwichnięcie z odłamaniem się fragmentu kostki… tak czy inaczej wylądowałam w gipsie na conajmniej 3-4 tygodnie
W tym czasie mam 5 spotkań na których chciałam być i kilka mniejszych które mi uciekną.
1. Spotkanie winWin4All – 27.05.2008 – musiałam odwołać – w najbliższym tygodniu nic nie wykombunuje żeby się wyrwać – a tym bardziej do Warszawie.
2. Śniadanie BNI – jakieś większe spotkanie na ok 50 ludzi – 27.05.2008.
3. Spotkanie u Piotra w środę – 28.05.2008 – ma być kilka ciekawych ludzi, no cóż, może następnym razem uda się wybrać na takie spotkanko.
4. CreativeNetworking w Łodzi – to wsumie daleko nie jest – 2.06.08 to starszy będzie mógł mnie zawieźć i przywieźć, to może uda się coś wynegocjować ![]()
5. Szkolenie Warsztaty Aktorskie z Jankiem Grzesiakiem – 6-8.06.08… nie wiem czy uda się przekonać starszych żeby mnie puścili
…. chciaż jak nie bedzie żadnych powikłań to nie widzę żadnych przeciwskazań – i tak mają mi 10.06 [najwcześniej] zdejmować gips…
Do końca miesiąca jestem uziemiona w Zduńskiej Woli… plusem jest to że z ludźmi z ZDW mogłam się zobaczyć [tzn z tymi któzy mnie odwiedzili], mam dostęp do sieci w laptopie to mogę sobie dłubać…
A w Harvardzie udało się umówić na pracę zdalną – dostałam dostęp – pulpit zdalny i mogę działać jakbym był w biurze
.
Wszytko ma swoje plusy