Kategoria: (Ciekawostki z życia, Inne, Internet, Rozwój osobisty) Autor: skromna85 Data 21 Aug 2008

Mieliśmy pojechać autem, no cóż coś nie wyszło

W końcu pojechaliśmy pociągiem :D . Z Łodzi do Wawy i z Wawy do Białegostoku…

Nie wiem czy ktoś miał takiego farta… nie zauważyć pociągu na peronie :P no cóż zamiast pojechać po 9:20 pojechaliśmy po 11. Jechali nim też kibice to o miejscach siedzących mogliśmy zapomnieć… dobrze że moja walizka jest troszkę sztywna to udało się troszkę o nią oprzeć.

Na dworcu czekał na nas Bartek z mamą, podwiozła nas na MJM, po MJM kolacyjka – standardzie, Piotrek odebrał nas z centrum, później pojechali odebrać Anię i zaczęła się zabawa :D … poszłam spać koło 5tej [przed 6tą] spałam do 8 [dłużej się nie dało i nie chciało :) ]

Po śniadaniu [grzanki] pojechaliśmy na działkę Bartka – oj fajnie było, fajna działka, dopracowana, z ławką bujaną, jakaś okrągłą kulą w której można było siedzieć i hamakiem :D . Krótka nauka żaglowania… całkiem fajnie to wychodziło – półkilogramowymi Bulami dużo wygodniej się żongluje, niż mniejszymi/lekkimi piłeczkami :D

Koło 14 zaczął się wykład nt. motywacji. W trakcie było zginanie druta i pokaz hipnozy scenicznej – mot kataleptyczny i szkolenie zakończone FireWalkiem – sama nie chodziłam bo już kiedyś to zrobiłam nie chcę sobie zacierać pierwszego ważnienia. Wieczorkiem grill i ognisko – Damian był grillmasterem – i całkiem dobrze mu to wyszło :D . Spać poszliśmy późno – nie pamiętam już która to była – ale coś koło 3ciej jak nie później.

Na drugi dzień szkolenie z wystąpień publicznych. Fajnie było… po szkoleniu pojechaliśmy wszyscy do klubu i grałam w bilarda 2razy, raz byłam w drużynie z Anią Król – przegraliśmy… chwilę później Damian zaproponował żebyśmy jeszcze zagrali razem w drużynie… tym razem wygraliśmy :D
Ja wbijałam czarna bilę… w zasadzie wszystkie bile były wbite [polowanie na czarną bilę] wbiłam obie i czarną i białą za jednym zamachem – posprzątałam wszystko po sobie :D .

Krótka drzemka i rano po 6 powrót do domu… ciekawie było – nawet udało się ulokować z tyłu – przynajmniej wygodnie się spało, a później było wesoło – wracaliśmy w 5 osóbek :)

Komentarze dle tego wpisu zostały wyłączone.