W sobotę [23.08.2008] byliśmy na narodzinach
my = Ja, Damian i Kamila,
Na szkoleniu było koło 25 ludzi – szkolenie to był spacerek 32 km zakończony skokiem na Bungee z 90m – najwyższe bungee w Polsce
Spacerek spacerkiem… w sumie był cięższy niż myślałam – w końcu po piachu, kamieniach czy gałęziach idzie się dużo trudniej niż myślałam… zastanawiałam się czy nie zrezygnować bo czułam że spowalniam grupę
Na szczęście Damian pomógł mi dojść do celu, a po drodze Jurek i Beata zgubili drogę to była dłuższa przerwa – później spokojnie doszliśmy do celu
Na Bungee przeczytałam regulamin i stweirdziłam że raczej nie pozwolą mi skoczyć – w regulaminie pisało że nie wpuszczają ludzi po skomplikowanych złamaniach kończyn dolnych. Ale zapytać nie zaszkodzi…
Okazało się że mogę skoczyć tylko pode mną mnie za plecy a nie za nogi
– poczułam się bezpieczniej.
Ale to nie ułatwiło skoku… hmm na górze pojawiło się pełno pytań – o linkę, o jej wytrzymałość i długość, czy zmieszczę się i wyląduję na materacu, z której strony powinna być linka, czy to bezpieczne, najbardziej bałam się że zaplączę się w linkę i coś się stanie… koleś musiał 3x odliczać – za 3cim rzem skoczyłam
OJ to niezapomniane uczucie – brak gruntu pod nogami i nagle coś ciągnie cię do góry – uczucie jakby cię coś uratowało z jakiegoś niebezpieczeństwa i zaczęła się zabawa – pomachałam sobie troszkę do ludzi i mam małe ale… LOT TRWAŁ ZA KRÓTKO – zgłaszam reklamacje
[było zaj..]
Po narodzinach wróciliśmy do Piotrkowa – do Łodzi już nie dojechaliśmy – w sumie i tak jestem pełna podziwu dla Damiana: po 2.5h snu przeszedł 32KM z czego mi pomógł iść ostatnie 10-12 KM, skok na bungee i małe perypetie po drodze
Czy wojownik się narodził?
Nie wiem czas pokaże – ale wiem że warto skoczyć na Bungee
Skok na bungee – filmik na YouTube