Wczoraj byłam na “imprezce” u Marty a dziś coś mnie bierze [chociaż wie, że i tak nie dopadnie to jednak próbuje - tylko niepodjęta próba daje 100% szans niepowodzenia]. Ale mimo wszystko nadgoniłam sobie zaległości [w sumie to innej opcji nie widziałam]
Jak nigdy sama z siebie wstałam po 8 [co mnie zdziwiło bo padłam -po 2, więc myślałam że przed 11 to nawet oczu nie otworze] i od razu wzięłam się za robotę – shoock. Zrobiłam Angielski, po odpisywałam na maile, uzupełniłam profil na GL [jeszcze nie wszystko co chce napisać...