delete

I po Górce….

Dziś wróciłam z Górki Świętej Anny… i już nie żałuje że na nią pojechałam… w sumie nie żałowałam tego ani przez chwilę, ale nie mogłam sobie miejsca znaleźć… w czwartek się rozkręciłam … To w sumie dużo czasu mi nie zostało… bo w sobotę (dziś) powrót … ale w piątek poszalałam na koncercie scholi – nawet udało mi się poskakać [i może dlatego jedna nogę mam teraz 2x większą od drugiej, ale to tylko przypuszczenie ] Jak już idę od końca to w czwartek na wieczornym nabożeństwie poznałam...