Wczoraj byłam na “imprezce” u Marty a dziś coś mnie bierze [chociaż wie, że i tak nie dopadnie to jednak próbuje - tylko niepodjęta próba daje 100% szans niepowodzenia]. Ale mimo wszystko nadgoniłam sobie zaległości [w sumie to innej opcji nie widziałam]
Wiedziałam że w Warszawie będzie fajnie, ale nie przypuszczałam, że aż tak fajnie . Obce miasto – obce otoczenie, tylko Michała poznałam tydzień wcześniej na MjM . Ale to co tam się wydarzyło było naprawdę zaskakujące i przeszło moje najśmielsze oczekiwania . Spotkałam kolesia poznanego w Poznaniu [do tej pory nie pamiętam jego imienia ]. Poznałam kilku nowych ludzi – koło 15. I generalnie mówiąc świetnie się bawiłam, jak z bardzo dobrymi znajomymi z którymi nie jedno się już przeszło. Ale zacznijmy opowiadać od początku