O tyle dziwny że nie planowany i dość spontaniczny:)… generalnie plany o MJM zaczęłam w piątek… w sumie wcześniej zapytałam Borzywoja co robi w sobotę, ale jechał do Częstochowy, Rafał też miał swoje zajęcia więc jechać nie mógł – więc nie wiedziałam czy jechać sama czy sobie odpuścić. W piątek miałam jechać jeszcze do Lichenia ze starszymi – ale nie miałam za bardzo ochoty, za to zadzwoniłam do Kamila czy mogę się pojawić i czy ewentualnie mogę tam przyjechać z kolegą, odpowiedź “bierz i przyjeżdżaj”. Adres zobaczyłam na stronie okazało się że to 2 przystanki od dworca, w piątek wieczorem stwierdziłam że raz się żyje i jadę … na Poznań nawet nie spojrzałam … plan był prosty – wyjechać przed 7 po 10 być we Wrocławiu na 12-13 dojechać na konferencje, najeść sie na kolacji i o 7 w niedziele wracać do domu – troszkę nie wyszło Czytaj dalej »